W ten weekend o dziwo nie było koncertowo, ale bez spotkań ze znajomymi się nie obyło. W końcu coś w wolnej chwili wypada robić, prawda? Za to niedziela jak to niedziela, totalnie nudna, totalnie leniwa. Nie wiem co ten dzień ma w sobie, ale z tego co zauważyłam dużo osób odczuwa podobnie.
Dosłownie cały ten dzień spędziłam w mieszkaniu przy cudnej lekturce - Dzienniki -Kurta Cobaina. Od baaardzo dawna zachwycałam się muzyką Nirvany, ale moja miłość zaczęła sie od momentu, gdy czytałam książkę Nirvana -Dziennik z trasy, A. Bollena (pomyśleć, że zakupiłam ją na Woodstocku za zaledwie 10 zł!!). Czytając ją od razu przenosisz się w czasy, kiedy to Nirvana była numerem jeden. Więc jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji jej przeczytać, gorąco polecam- naprawdę warto! Jest tam w fajny sposób opisane całe życie w trasie, zespołu supportującego Nirvanę, która u boku takich gwiazd może doświadczać niesamowitych muzycznych uniesień.W dodatku mega szybko się ją czyta...aż żałuję, że nie ma z chociażby 300 stron więcej. ;)
Tak, wiem jakość zdjeć z mojego telefonu zachwyca.
/Różowa







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz