5/09/2015

MARSOWE Trójmiasto!

Moja relacja z koncertu, która również gości na portalu rock3miasto. 

W sobotę wieczorem Echelon mógł zacząć swoją Marsówkę. ;) (Jared na twitterze )


Niektórzy z fanów przybyli na lotnisko, aby powitać swoich idoli, inni czekali przed hotelem, z nadzieją, że uda im się choć przez chwilę ich zobaczyć. Znaleźli się i szczęściarze, którzy spotkali Jareda Leto na ul. Długiej, spacerującego i zmierzającego w stronę hotelu. Następnego dnia zaczęło się istne polowanie Thirty Seconds To Mars i koczowanie na nich przed hotelem. W końcu okazja na spotkanie swojego idola twarzą w twarz, zrobienie sobie z nim zdjęcia czy chociażby zamienienie dwóch zdań, nie zdarza się często. Jedni reagowali dość normalnie, spokojnie krocząc sobie uliczkami w pobliżu hotelu, inni energicznie przeszukiwali wszystkie zakamarki starego miasta w Gdańsku, a jeszcze inni chodzili z kartkami naklejonymi na plecaku „Looking for 30 Seconds To Mars”. Jedno jest pewne, Thirty Seconds To Mars ma oddanych fanów.
Jak powszechnie wiadomo, muzycy mają swoje ulubione danie w kuchni polskiej – są nimi pierogi. Pierogarnia Mandu, która mieści się w Oliwie, miała w niedzielę szczególnego gościa – Jareda Leto. Z tego co wiadomo, najbardziej do gustu przypadły mu wegańskie pierogi ze szpinakiem oraz ze śliwką. Tomo Milicevic, choć w innej części Gdańska to również zajadał się pierogami, którymi pochwalił się na instagramie.
W końcu przyszedł czas na poniedziałek i na długo wyczekiwany koncert. Echelon już od rana przesiadywał w kolejce do wejścia, by móc znaleźć się pod samą sceną. Sporo z nich było kolorowo i pomysłowo poprzebieranych i pomalowanych. Z pewnością wielu liczyło na to, że znajdą się w gronie tych szczęśliwców, których muzycy wybiorą na scenę podczas wykonywania ostatniej piosenki. Godziny do koncertu niektórym niesamowicie się dłużyły, inni dobrze bawili się w kolejce, mimo pogody, która nie była zbyt łaskawa tego dnia, przynajmniej do południa. Gdy zbliżała się godzina 17, fanów pod Ergo Arenę przybywało coraz to więcej i więcej. O 18 zaczęło się wpuszczanie ludzi do środka. Szybki bieg pod scenę, euforia i pisk – tego można było się spodziewać po tak długim wyczekiwaniu w kolejce.
Przed Thirty Seconds To Mars publikę rozgrzewali polscy Dje z Glassesboys. Część ludzi nawet się trochę przy nich bawiła, ale odniosłam wrażenie, że na większości nie zrobili oni szczególnego wrażenia. Zdarzały się też i takie komentarze „dla mnie nie robiłoby różnicy, czy grali by oni czy po prostu zostałaby puszczana muzyka z laptopa”. Jak wiadomo, gustów jest wiele. W Ergo Arenie wrzało, piski i krzyki wzmogły się kiedy tylko muzyka przycichała i tak po kilka razy, aż w końcu się pojawili bohaterowie wieczoru!
Thirty Seconds To Mars zaczęli od „Up In the air”. Ergo Arena oszalała, ludzie skakali ile sił w nogach. Kiedy przyszła pora na trzeci utwór „This is war”, cała sala wyciągnęła w górę karteczki z napisami „We missed you” przygotowane przez organizatora. Karteczki układały się w polską flagę (płyta miała karteczki czerwone, trybuny -białe). Był to naprawdę magiczny widok, za który chłopacy z zespołu bardzo podziękowali. W setliście nie zabrakło kawałków takich jak „City of angels”, “Do or die”, przy którym Jared biegał po scenie z polską flagą, czy „End of All days”, „L490”, „Closer to the edge”. Poszczególnym utworom towarzyszyły konfetti i wielkie kolorowe balony. Jest to nieodłączny element na każdym koncercie, jednak za każdym razem ma to swój urok, pomaga fanom w jeszcze lepszej zabawie. Nie zabrakło też kilku niespodzianek, takich jak wyjście Jareda do tłumu. Na środku płyty, tuż przy stanowisku nagłośnieniowca, był specjalnie przygotowany dla niego podest. Przy krótkiej pogawędce z fanami, zagrał akustycznie „The Kill”, „From yesterday” i „Hurricane”. Trzeba przyznać, że te akustyczne chwile podczas ich koncertów mają swoją magię. Kolejną niespodzianką, był telefon Jareda do jednej z fanek, która wzięła udział w specjalnym konkursie. Polegał on na podaniu swojego numeru telefonu na oficjalnej stornie zespołu. Szczęśliwa fanka, zaproszona na scenę, przytulona przez Jareda i Shannona miała wybrać szczęśliwców, którzy razem z nią będą gościć na scenie przy ostatniej piosence.
Choć minęło już parę dni od koncertu, u niektórych fanów emocje wciąż nie opadły, czemu trudno się dziwić. Był to niesamowity koncert, dopieszczony w każdym calu. Trzeba przyznać, że to wydarzenie na pewno na długo pozostanie w pamięci wielu Echelonów.

I na koniec parę foteczek! 

Focia z Tomo!























/Różowa

4/24/2015

Wiosennie i kolorowo!


Jea powróciłam na małą chwilkę, by wrzucić foty z otwarcia salonu Harleya w Gdańsku.
 [jednak bez harleja haha, chociaż mam nadzieję, że niebawem coś dostanę <3]

A jutro koncert Dog Eat Dog'a, dzięki wygranej w konkursie. Czasami ma się to szczęście, hihi.
W zasadzie nie mam weny by cokolwiek pisać, więc trzeba nacieszyć oczy samymi fotkami, bo są taaaaakie słit.











BUZIACZKI W PYSIACZKI!

2/17/2015

Kitty day.


Koncertowe weekendy za mną i znów czuję, że żyję! 
Zaczęło się od Farben Lehre tydzień temu(chociaż kasowałam za wstęp to i tak trochę się pośpiewało), a po walentynkach (hehe zawsze będę lała się z tego święta, bo jest ono serialnie debilne) przyszedł czas na mini festiwal w Bunkrze. Woah, co tam się działo! Jeśli jest ktoś fanem hardcorowych zespołów to poniżej polecam pare, które miałam okazje ostatnio poznać. <3 (dokładnie to były koncerty zespołów The Plague, Tripture, LOS Unicorns, Code of Conduction, Hell Wind i głównej gwiazdy wieczoru –MATERII)

W sumie skupiłam się na paru, które mega przypadły mi do gustu, których wręcz nie można pominąć…ale zacznę chyba od ostatniego odkrycia, mianowicie chodzi mi o zespół LOS Unicorns z Wawki. PRZECUDOWNI!
Ci dopiero porażają energią! Jedno wielkie WOOOW! Ukłony w ich stronę za to, że są tacy pozytywnie zakręceni i w dodatku tak dobrze grają. Chcesz się dobrze bawić i w dodatku słuchać ich wręcz z uśmiechem na twarzy to polecam gorąco. Graja coś w stylu Eskimo Callboy, czyli zwariowani, pozytywnie nakręceni kolesie. Można posłuchać mega cover „Baby” Biebera czy  każdemu znana piosenka z różnych „popowych” stacji radiowych – „Nosa nosa”( Michel Teló - Ai Se Eu Te Pego ), której serio nienawidzę, jednak w ich wykonie – miazga!

Code of Conduction- młoda, trójmiejska kapela. Totalnie żywiołowa, wokalista skacze ze schodów (gdy są blisko sceny) a później rozkręca pogo i śpiewa….ma kondycje, nie ma co.
Więcej można poczytać sobie z nieco dłuższej relacji, którą napisałam dla rock3miasto.pl, oto dokładny link (jea poczuje się fajna) 




Poza tym to dzisiaj dzień kota! (Przecież to najcudowniejsze zwierzaczki na świecie. Szkoda, że moja kicia tak daleko ode mnie(chciało się studiować to się ma)...ale za to na pocieszenie wstawie sobie focie z moim rudziaczkiem. <3





Swoja drogą to polecam też twórczość wspomnianych wyżej Eskimo Callboy. Nieco inne "California Gurls" niż Katy Perry. ;)



/ Różowa

1/29/2015

Tribute to..

Dla wszystkich tych, którzy mają jakieś „ale” do „coverowych nocy”-  nawet nie wiecie ile tracicie. Jeżeli te covery za bardzo się nie powtarzają, a muzycy są dobrze podobierani i co najważniejsze, są zajebiści w tym co robią (a jak wiadomo nie wszystkim dobrze wychodzi granie) to aż żal przegapić taki wieczór, mówię serio. Nie bawię się w jakieś reklamowanie, bo „zajarałam” się muzykiem. Po prostu doceniam to co jest wykonywane na mega dobrym poziomie. A tak właśnie jest w Wydziale Remontowym. Ostatnio była coverowa noc czyli Tribune to Foo Fighters. Mogę powiedzieć tylko tyle- energia kipiała ze sceny, a tłum to czuł i dobrze się bawił.  Muzycy byli autentyczni i super brzmieli. Tańce na barze, głośno, wesoło i bardzo alkoholowo – tak właśnie minął piątkowy wieczór.
















/Różowa

1/17/2015

Nienormalny świat



Ostatnio znów zrobiło się głośno o Courtney Love  i o jej sprzedaży  pożegnalnego listu od Kurta. Oczywiście to, że nawet pośmiertnie osoba Kurta Cobaina się sprzedaje, nikt co do tego nie ma wątpliwości. Hehe chyba złapała jakiegoś finansowego doła czy coś…Ale żeby posunąć się do czegoś takiego jak sprzedaż jego ostatnich spisanych słów w OSOBISTYM LIŚCIE tego nigdy nie skumam. Nic nigdy do niej nie miałam, jest  to rockandrollowa babka lubiąca wypić, wciągnąć to i owo. I miała prawo, w końcu jej życie…Ale żeby udostępnić całemu światu tak  intymną rzecz?! A oczywiście hieny łase na kasę szybko to podchwyciły tworząc bluzki z kopią owego listu. Fuck… ten świat jest chory, a w tych czasach wszystko się sprzedaje…Ciekawe czy za jakiś czas będą istniały jakieś granice i czy w końcu ktoś będzie w stanie powiedzieć DOŚĆ.




Na ten dziwny dzień i dziwny nastrój najlepsze są foteczki, które w pełni oddają moją osobę( no taa w końcu jestem na nich ja). Mimo tych 23lat (kolejny post i kolejne ubolewanie nad wiekiem-tak wiem)kompletnie nie czuje się stara, nie będę się zachowywała tak jak rzekomo na wiek przystaje, tylko tak jak chcę. I nie przefarbuje włosów na „normalniejszy kolor”( fuck nienawidzę takiego określenia) bo komuś się to nie podoba- do takich osób jedno jedyne zdanie: Pocałujcie mnie w dupcie nudni ludzie.
Poniżej dwie „opaski” z ćwiekami i z różyczkami, robiony w domu przy pomocy mojej kochanej młodszej siostruni. <3 W sumie teraz wiem, że nie ma sensu kupować takich rzeczy w  sklepach, bo tylko się przepłaca, a te robione samodzielnie nie dość że fajniejsze to jeszcze takie jak chcemy do końca. Teraz plan zrobić wianek z czarnych róż, będzie idealny do moich włosków! 
















A na sam koniec zespół, który polecam każdemu. Świetni, utalentowani, w dodatku bardzo mili i zabawni. Kto nie zna niech pozna, trójmiejskie perełki. Na ich koncercie KAŻDY będzie się dobrze bawił! MOOSE THE TRAMP i Ich nowy teledysk, który jest przezajebisty!




Buziaczki od Różowej!

/Różowa

1/08/2015

Tatuaże!

Wooo, jestem w szoku! 
Właśnie uświadomiłam sobie, że nie byłam na żadnym koncercie od ponad miesiąca! Ostatni, na jaki zawitałam to Tribute To Rammstein czy Dr Misio (już sama nie pamiętam). Czas to zmienić, helloł…ale to za jakiś czas, najpierw trzeba zarobić kaskę na koncert (Marsiaczki kochane<3) no i powoli trzeba odkładać na planowany tatuaż. W sumie mam tych planów trochę i nie wiem, który zrobić pierwszy*taaaka zagubiona* Pchwalę się nawet pomysłami! Do zrobienia są trzy portrety: mojej najukochańszej mamusi *looove*, Jareda Leto i Kurt Cobain, kolejne to rękawek z feniksem wyłaniającym się z popiołu (wszystko w kolorze- symbolika moich kochanych Marsów) no Tom i Jerry - moja ulubiona bajka z czasów dzieciństwa, chociaż przyznam się, że nawet i teraz będąc już starą 23latką*dobija mnie ten upływający czas* nadal oglądam bajeczki jak mnie najdzie. <3

Póki co parę foteczek z tatuażami, które posiadam (szkoda, że ich tak mało-tatuaże takie drogie ;c)














Piosenka, która cały czas mi chodzi  po głowie, uwielbiam głos tej babki, jest moc!


/Różowa

1/01/2015

Szmery bajery czyli noworoczne postanowienia



I właśnie nastał ten długo przez niektórych wyczekiwany noooowy rok. I jak z reguły bywa nie obyło się bez noworocznych postanowień (w większości wypadków po tygodniu już ich nie ma hue hue). Ja o dziwo też postanowiłam sobie różne cele (nawet je wymienię, będę taka cool) PRZEDE WSZYSTKIM CZAS RUSZYĆ DUPĘ I WZIĄĆ SIĘ ZA NIĄ(w końcu sama nie zmaleje), Chcę też postawić na rozwój własnej osobowości i przyszłej kariery zawodowej(o ile tak to mogę nazwać), nabrać tej jebanej pewności siebie(nie oszukujmy się, przydaje się w każdym aspekcie życia) i mówić ludziom wprost nawet te niemiłe rzeczy (czasami właśnie wkurwiam się na siebie za to, że za dużo jest przemilczanych spraw). 
Dobra, starczy tego nawijania o sobie hehe.



Na Nowy Rok życzę sobie i wszystkim fanom rocka samych boskich koncertów, aby te zespoły, które jeszcze nie były w Pl w końcu nas odwiedziły i aby bilety były w niższych cenach
(marzyć nikomu nie zabronili)





Jestem taka mhhhroczna.





Z całym zachwytem do umiejętności Cezika, ja wybieram oryginał.





A na sam koniec piosenka, którą wczoraj odkryłam dzięki MTV Rocks i się zajarałam tym zespołem! Mrrrau, są nieźli!





BUZIACZKI W PYSIACZKI!
/Różowa