Koncertowe weekendy za mną i znów czuję, że żyję!
Zaczęło
się od Farben Lehre tydzień temu(chociaż kasowałam za wstęp to i tak trochę się
pośpiewało), a po walentynkach (hehe zawsze będę lała się z tego święta, bo jest
ono serialnie debilne) przyszedł czas na mini festiwal w Bunkrze. Woah, co tam
się działo! Jeśli jest ktoś fanem hardcorowych zespołów to poniżej polecam pare,
które miałam okazje ostatnio poznać. <3 (dokładnie to były koncerty zespołów
The Plague, Tripture, LOS Unicorns, Code of Conduction, Hell Wind i głównej
gwiazdy wieczoru –MATERII)
W sumie skupiłam się na paru, które mega przypadły mi
do gustu, których wręcz nie można pominąć…ale zacznę chyba od ostatniego
odkrycia, mianowicie chodzi mi o zespół LOS Unicorns z Wawki. PRZECUDOWNI!
Ci dopiero porażają energią! Jedno wielkie WOOOW! Ukłony w
ich stronę za to, że są tacy pozytywnie zakręceni i w dodatku tak dobrze grają.
Chcesz się dobrze bawić i w dodatku słuchać ich wręcz z uśmiechem na twarzy to
polecam gorąco. Graja coś w stylu Eskimo Callboy, czyli zwariowani, pozytywnie
nakręceni kolesie. Można posłuchać mega cover „Baby” Biebera czy każdemu znana piosenka z różnych „popowych”
stacji radiowych – „Nosa nosa”( Michel Teló - Ai Se Eu Te Pego ), której serio
nienawidzę, jednak w ich wykonie – miazga!
Code of Conduction- młoda, trójmiejska kapela. Totalnie
żywiołowa, wokalista skacze ze schodów (gdy są blisko sceny) a później rozkręca
pogo i śpiewa….ma kondycje, nie ma co.
Więcej można poczytać sobie z nieco dłuższej relacji, którą
napisałam dla rock3miasto.pl, oto dokładny link (jea poczuje się fajna)
Poza tym to dzisiaj dzień kota! (Przecież to najcudowniejsze zwierzaczki na świecie. Szkoda, że moja kicia tak daleko ode mnie(chciało się studiować to się ma)...ale za to na pocieszenie wstawie sobie focie z moim rudziaczkiem. <3
Swoja drogą to polecam też twórczość wspomnianych wyżej Eskimo Callboy. Nieco inne "California Gurls" niż Katy Perry. ;)
/ Różowa
